Prolog
Amy's POV
Siedzialam w swoim pokoju na łóżku sluchajac muzyki. Za oknem rozciągał sie krajobraz Londynu, powietrze przypominało mieszankę spalin i deszczu. Przełączałam kolejną playistę a piosenki Ed'a rozbrzmiewały w uszach. Nie pamiętam już kiedy ostatni raz miałam tyle wolnego czasu co teraz. W moim życiu wiele się zmieniło.Odkąd rodzice zginęli w wypadku zamieszkałam razem ze swoim kuzynem Liam'em. Zastępował mi rodziców,był jak starszy brat..Muszę przyznać że jesteśmy do siebie podobni. Z tym ,że jestem od niego o wiele niższa, mam niebieskie oczy i lekko pofalowane włosy. No i rzecz jasna jestem dziewczyną.
Mieszkamy w małym jednorodzinnym domku. Dwie sypialnie, pokój gościnny , kuchnia i łazienka. Nic nadzwyczajnego. Może z wyjątkiem wielkiego pokoju , który Liam przeznaczył jako pomieszczenie do instrumentów. Nauczył mnie grać na gitarze i dawał lekcje śpiewu , więc pokój jest po części mój.
Kolejne kropelki deszczu kapnęły na okno co wyrwało mnie z zamyślenia. Uniosłam się na przedramionach i spojrzałam na zegarek. Już wieczór a ja nic nie jadłam odkąd wróciłam ze szkoły. Ociągając się wstałam z łóżka i ruszyłam w kierunku drzwi schodząc na doł i stanęłam w progu kuchni w którj zastałam Liam'a. Niewątpliwie prowadził jakąś bardzo ważną rozmowę. Jego ton głosu był nerwowy a na jego czole widniały zmarszczki. Gdy tylko mnie dostrzegł szybko zakończył połączenie.
O co może chodzić?
Liam's POV
Gdy tylko dostałem wiadomość od matki raptownie sięgnąłem po telefon. Dlaczego akurat teraz? Zastanawiałem się co w takiej sytuacji zrobić. Nie była ona bez wyjścia, lecz mimo wszystko nie wiedziałem co robić..miałem nadzieję, że to wszystko to jakieś żarty, ale wnioskując po tonie matki to raczej mówiła prawdę. Do kogo by tu zadzwonić....głowiłem się chwilę a następnie wyciągnąłem swojego iPhona ,żeby przejrzeć kontakty. Wujek , Steph, Drew...wujek znając życie ma lepsze rzeczy do roboty, Steph wyjechała na weekend do Nowego Jorku a Drew nie jest zbytnio odpowiedzialny..Zaczynałem tracić nadzieje, kiedy dojechalem na koniec listy kontaktów. Moje oczy wertowały kolejne imiona i nazwiska..Harry. Uśmiechnąłem sie do siebie. Może nie był to najlepszy wybór, ale jedyny, którego moglem dokonać. Wykręciłem numer do przyjaciela z nadzieją ,że odbierze. W sumie nie widzieliśmy sie całe dwa lata z powodu naszej przeprowadzki ale nasze więzi się raczej nie zmieniły.Po trzech sygnałach usłyszałem głos po drugiej stronie słuchawki.
-Liam? Siema stary -zasmiał się radośnie.
-Ta , cześć -mruknąłem. Słuchaj, mam do Ciebie sprawe..
-Ta mi też miło Cię słyszeć - odwarknął
-Słuchaj, Hazz, musze pojechać do ciotki, podobno jakaś poważna choroba..
-No i co mam ja do tego? -prychnął
-To że chce żebyś zaopiekował się Amy-mruknąłem-mieszka ze mną, młoda fajna dziewczyna..to tylko tydzień. Przyjechalbyś? -spytałem z nadzieją.
Zapadła długa cisza po drugiej stronie..
Sekunda po sekundzie coraz bardziej traciłem cierpliwość..krótki szelest
-Będę za godzinę.
ciekawie sie zapowiada :) bede czytac x ~ @Zaynekk
OdpowiedzUsuń